Podróże Muzyczne relacjonują: Antony Szmierek w Warszawie, Hybrydy, 12.04.2026!

/
0 Comments
Podróże Muzyczne relacjonują: Antony Szmierek w Warszawie, Hybrydy, 12.04.2026!
 

 Podróże Muzyczne relacjonują: Antony "Antek" Szmierek w Warszawie, Hybrydy, 12.04.2026

 
"Antek Welcome Home"! Uniesionymi karteczkami z takim hasłem i wizerunkiem Antony'ego Szmiereka z polską flagą – tak powitaliśmy tego brytyjskiego artystę, którego rodzinne korzenie sięgają Katowic, w warszawskich Hybrydach! Pomysłodawcą tej akcji był Podróżujący Kuba z naszej społeczności koncertowych wariatów, który bez wątpienia jest największym fanem Szmiereka w naszym kraju! Dość powiedzieć, że dzień wcześniej uczestniczył w jego koncercie w Pradze (nawet nosił go na swoich barkach!) i że to właśnie on zaszczepił we mnie zajawkę twórczością Antony'ego! 

Nie ukrywam, że początkowa moja relacja z tym artystą pochodzącym z Manchesteru była dość obojętna. Ot obserwowałem rosnący szum wokół jego postaci, zwłaszcza w brytyjskich portalach muzycznych, ale jego brzmienie, które łączyło spoken word vibe  à la The Streets z klubowym brzmieniem z nurtu house z sobotnich playlist BBC Radio 1 nie przekonywało mnie i nie czułem tu koncertowego potencjału. O jakże się pomyliłem... Na szczęście Podróżujący Kuba miał okazję w zeszłym roku przeżyć jego koncert w Berlinie, który relacjonował mi w samych pozytywnych słowach i zmotywował do uważniejszej eksploracji jego twórczości. I krótko później debiutancki album "Service Station at the End of the Universe" rozgościł się w moich głośnikach. Jakby tego mało – niemal w tym samym czasie Open'er ogłosił obecność tego artysty w swoim programie! No i koncert Antony'ego Szmiereka pod Flow Stage okazał się największą niespodzianką zeszłorocznej edycji! Kompletnie nie spodziewałem się, że ten gość rozkręci tak wystrzałową imprezę, godną najbardziej szampańskich sylwestrowych nocy! Jego twórczość nabrała zupełnie nowego wymiaru. Szmierek nie tylko potwierdził swój liryczny kunszt i wyczucie rytmu – on swoją charyzmą przeobraził tamten koncert w pełnoprawne, intensywne doświadczenie wspólnotowe. Z miejsca przejął kontrolę nad publicznością, jakby od początku wiedział, że to jego wieczór. I doprawdy przekonał wówczas, a wręcz zaraził do swojej osobowości i muzyki bardzo liczne grono osób! Obrazował to fakt, iż wielu zeszłorocznych openerowiczów stawiło się bezpośrednio pod sceną (bez barierek!) w Hybrydach! Ba, nawet rozpoznawaliśmy siebie nawzajem (Szmierek również kojarzył niektóre osoby!) z tamtej szalonej imprezy. A zatem większość z nas była w pełni świadoma, jakiego koncertu należy oczekiwać po Antonym i chłopak nie zawiódł naszych oczekiwań! Wręcz przeciwnie!
 

Już wspomniana powitalna akcja przy pierwszych dźwiękach "Service Station at the End of the Universe" wywołała u Antka bananowy uśmiech i od razu podbiła stawkę wyjątkowości tego koncertu! Szmierek pożyczył ode mnie kartkę, by z dumą i rozpierającą radością zaprezentować ją całkiem licznie zgromadzonej i od samego początku pozytywnie nastawionej publiczności w tym niewielkim warszawskim klubie. Błyskawicznie wytworzyła się silna więź między nami a manchesterskim artystą, w czym pomagał również brak barierek! Nie pamiętam już nawet kiedy, stałem aż tak bezpośrednio przy progu sceny. Z tej perspektywy obserwowanie tańczącego i zatracającego się w tym koncercie Antony'ego było doświadczeniem totalnie porywającym i wzbudzającym wszechogarniającą euforię! Wspierany przez swojego brata na gitarze (rzeźbił wyśmienite subtelne melodie!) oraz dwójkę kolegów opiekujących się klawiszami, syntezatorami i okazjonalnie basem z każdym kolejnym kawałkiem podkręcał intensywność tego krótkiego, ale konkretnego występu. "The Hitchhiker's Guide to the Fallacy" z głośno wykrzykiwanymi wersami refrenu I'm the hitchhiker, you're a galaxy / Take me away, take me away oraz wymieszany z melancholią humor osadzony w chillujących wibracjach "Yoga Teacher" znacznie poprawiły u mnie krążenie krwi i odpowiednio rozgrzały struny głosowe. Te drugie chwilę później zostały dodatkowo przetestowane za sprawą gardłowego śpiewania linii melodycznej chwytliwej nuty "Girlypops"! Gdzieś w okolicach tego kawałka o tańcu z przyjaciółmi o potrzebie bliskości, Antony w swoim zuchwałym stylu zachęcił nas do zapoznania się i uściśnienia dłoni osób wokół siebie (w moim przypadku także z Antkiem), czym tylko przyspieszył budowanie kolektywnej wspólnoty złączonej w jednym celu: doświadczenia oczyszczającej i beztroskiej klubowej energii. W takiej emocjonalnej błogości można było się zanurzyć podczas harmonijnie wyśpiewanej z publicznością uduchowionej piosenki "Big Light", zręcznie połączonej z intrem tytułowej kompozycji "Seasoning" z EP-ki z 2023 roku. W końcówce tego kawałka Antony powiódł nas nawet do energicznego wspólnego wymachiwania rękoma przy wyśpiewywanych chóralnie, powtarzanych wersach I've been talking privately / If I believed, would you believe?. Ależ miał chłopak radochę z naszego zaangażowania się w ten kawałek! Wykonanie iście z gatunku "plasterek na serduszko"! 
 
 
Nieco bardziej stonowanym nastrojem do refleksji o przemijaniu prowokowało wykonanie utworu "Twist Forever" ze subtelnym groove'em, który podbijaliśmy rytmicznym klaskaniem dłoni. Mimo spokojniejszego klubowego pulsu poniosło Antka do zburzenia czwartej ściany i wkroczenia w środek parkietu, by pokołysać się wspólnie z nami! Ten gość na każdym koncercie łaknie takich bezpośrednich kontaktów. On po prostu żywił się naszą energią! I nie było w tym ani grama pozerstwa. Bez wysiłku i z wyczuwalną szczerością nawiązywał z nami kolejne interakcje (tańczył, przytulał, pstrykał fotki, przybijał piątki), sprawiając, iż rodziło się we mnie poczucie, jakbym był na koncercie kumpla, którego znam od wielu lat! Przy tym Szmierek emanuje takim pragnieniem zasiewania na swoich koncertach ziaren nadziei i miłości! Doskonale wie, jak i czym porwać oraz zaskarbić sobie przychylność serc widowni.
 
 
Wracając jednak do przebiegu koncertu... W drugiej połowie tempo znacznie przyspieszyło i szalonym sytuacjom oraz ponownym wypadom Szmiereka w tłum nie było końca!
 
Do tanecznych pląsów i energicznych wyskoków na i pod sceną poniosło ekstatyczne "Take Me There"! Energia zdawała się wręcz napierać na fasady i sufit klubu Hybrydy! W barze na tyłach sali zapewne zatrzęsły się półki z alkoholem! Przed wykonaniem "Angie's Wedding" Szmierek znalazł wśród tłumu ochotnika do tradycyjnego wzięcia go na barana, oszczędzając tym razem naszego Podróżującego Kubę od tej odpowiedzialności. No i oczywiście tym swoim markowym koncertowym ficzerem, górujący nad nami Antony wzbudził kolejną falę zachwytów i okrzyków wrzącego podekscytowania! 
 
 
Chwilę później wskoczyliśmy w sekcję nowości, podczas której Szmierek zaskoczył i poczęstował nas nieopublikowaną kompozycją "Dave's Angling Superstore". Wybrzmiała ona brawurowo z takim wręcz drum'n'bassowym porywem! Poczułem się lekko oszołomiony! Na tyle, iż Podróżujący Kuba musiał mnie ocknąć, bym nie zapomniał zarejestrować jego kolejnej akcji koncertowej... Przekazania Antony'emu maski czapli!  
 
What this now? 
 
Heron Mask! 
 
Fucking Heron Mask!  
 
 
Sala wybuchnęła śmiechem! Antek oczywiście nałożył na swoją głowę ten prezent, a Podróżujący Michał jeszcze podrzucił mu telefon z odpalonym translatorem i Brytyjczyk zapowiedział wykonanie najnowszego singla "The Heron" w naszym języku. I trzeba powiedzieć, że wymówił słowo "Czapla" z taką łatwością, jakby polski język nie był mu wcale obcy! No nasz człowiek! A sam utwór? Banger totalny z poruszającym refrenem (You'll never be alone again my love) o niemal stadionowym potencjale! 
 
 
 
 
 
Hedonistyczne taneczne crescendo ten koncert osiągnął przy kombinacji przebojów "The Great Pyramid of Stockport" i "Rafters"! Maska czapli rzucona w rozluźniony tłum, Antony tańczący znów wspólnie z nami na rozgrzanym parkiecie, a przy rozszerzonej instrumentalnie końcówce "Rafters" prezentujący swoje kocie ruchy na ladzie baru i stanowisku realizatora dźwięku! Czyste szaleństwo! 
 
 
Szmierek niesiony niesamowitą atmosferą przed zasadniczym finałem tego koncertu zdecydował się z kolegami zagrać jeszcze "Circle of Light" ze świetną gitarową solówką, które nie zostało ujęte na setliście tej trasy. A podstawową część koncertu zakończył emocjonalną piosenką "The Words to Auld Lang Syne" – indie-spoken-wordowa reinterpretacja idei znanej z klasycznej szkockiej pieśni Auld Lang Syne, która stała się hymnem przełomu roku. Poprzedził to wykonanie emocjonalną i wręcz coachingową przemową o potrzebie bliskości i wzruszał się na widok osób, które objęły się uściskami przyjaźni (w tym nasza Ekipa Podróżujących!) i miłości. Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem... Po tym odliczaniu dokonanym przez rozentuzjazmowaną fankę padło hasło Happy New Year! i przy wsparciu miękkiej, kojącej syntezatorowej warstwy tego utworu wszyscy zanurzyliśmy się w narracji o tęsknocie za drugim człowiekiem, nieuchronnym upływie czasu, kruchości życia, ale też o wierze, że wszystko się w życiu ułoży... 
 
Tomorrow's never promised
But neither was today
And when you need a friend, I'll be there
 
(...)
All the little things that you needed
All the tiny pieces will fall into place 
 
Jakby tych poruszających emocji było za mało, to jeszcze po ostatnich dźwiękach Antony zeskoczył ze sceny i pocieszająco przytulił jednego z fanów, który pod wpływem tej piosenki wzruszył się do łez! Co za piękny gest ze strony brytyjskiego artysty! 
 
 
 
I na tym ten wieczór według setlisty powinien się zakończyć, ale owacyjnymi okrzykami zmusiliśmy Antka i jego kompanów do powrotu na scenę i dodatkowego bisu! I na deser usłyszeliśmy porywającą wersję coveru "Step On" zespołu Happy Mondays, który pod koniec lat 80. był ważną częścią sceny muzycznej Manchesteru i pionierem brzmienia Madchester, łączącego indie rock z brzmieniami acid house, psychodelią, funkiem i popem lat 60. Tym samym Antony złożył piękny hołd formacji, która kształtowała jego gust muzyczny. Kończyliśmy ten kawałek, skacząc do utraty tchu wraz ze Szmierekiem, który ponownie znalazł się w epicentrum podscenicznych ekscesów! Petarda! 
 
 
 
Pierwszy headline show Antony'ego Szmiereka w naszym kraju okrył się już legendą! Tu działy się sceny absolutne! Tym wystrzałowym, euforycznym, wprawiającym w pozytywne samopoczucie koncertem w Hybrydach udowodnił, iż nie przesadziłem, mianując go odkryciem zeszłorocznego Open'era! Ten gość jest gwarantem rozkręcenia imprezy totalnej! Błyskotliwa liryka, pokłady głębokiej emocjonalności i finezyjna melorecytacyjna nawijka szły tu w parze z klubowym, potliwym vibem i typowo brytyjską zuchwałością sceniczną! Sztos! No i do tego Antek ma ten niesamowity dar tworzenia koncertowej wspólnoty i wszechogarniających fal radości, ciepła, bliskości, miłości. Emanował nieziemskim zaangażowaniem w ten koncert i szczerą wdzięcznością za tak gorące przyjęcie ze strony polskich fanów. Niemal natychmiast po zakończeniu występu wyszedł do merchu, przytulał się z każdym, podpisywał płyty, setlisty, pozował do zdjęć, wymieniał się wrażeniami – po prostu bez cienia gwiazdorstwa doceniał naszą obecność! A na widok szalonego Podróżującego Kuby, inicjatora koncertowych akcji, pod jego wąsem zagościł uśmiech tak szeroki, jak z Warszawy do Manchesteru! Jestem totalnie wdzięczny obu tym gościom, za emocje doznawane tego niezapomnianego wieczoru! Oby do następnego koncertu Antka w naszym kraju! 
 
 
 
PS Liczne fragmenty z tego koncertu znajdziecie na moim profilu na Instagramie! 
 
PS 2 Dziękuję Podróżującym Kubie, Michałowi i Wojtkowi za to wspólne przeżywanie tego występu Szmiereka! 
 
PS 3 Tego wieczoru miała miejsce nieoczekiwana premiera nowej podróżniczej koszulki! Niski i wdzięczny ukłon z mej strony dla Podróżującego Kuby za ten niespodziewany urodzinowy prezent! Mieć takich wariatów wokół siebie to istne szczęście!
 
PS 4 Dziękuję również firmie Alter Art za organizację i zaproszenie na ten koncert!  
 
 
 

Fotorelacja

 
 
Sylwester Zarębski
Podróże Muzyczne 
15.04.2026 


Polecane

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.