AKTUALNIE W GŁOŚNIKACH: CZERWIEC 2024

/
0 Comments
AKTUALNIE W GŁOŚNIKACH: CZERWIEC 2024

AKTUALNIE W GŁOŚNIKACH: CZERWIEC 2024


Liczyłem, że czerwiec zdominuje u mnie Gracie Abrams swoim drugim albumem, ale ten okazał się niestety rozczarowaniem, choć i tak z sympatii do tej artystki znalazł on swoje miejsce w tym zestawieniu (nie sugerujcie się miejscem na okładce – prócz pierwszego to zawsze mniej lub bardziej loteryjna kwestia). Nieoczekiwanie to Charli XCX z albumem "Brat" najczęściej przejmowała moje głośniki i tworzyła z mego pokoju prawdziwy klubowy parkiet. Z kolejnych miłych zaskoczeń: Alfie Templeman udowadnia drzemiący w nim talent, trio Shaed z odświeżającą zmianą brzmienia i klimatyczny powrót po dziesięciu latach Emiliany Torrini. Swoją muzyczną kreatywnością i wrażliwością nie zawiodła Aurora, a The Mysterines na drugim krążku podnoszą jakość pisania konkretnych rockowych kompozycji. Podtrzymany został też tegoroczny trend premier bardzo dobrych debiutanckich albumów: z rodzimych pozycji zachwyciło mnie trio Przebiśniegi, a z zagranicy nowojorskim gitarowym brzmieniem moją uwagę przykuła obiecująca formacja Been Stellar. W dziale EP-ek zaś wracam jeszcze do majowych premier i polecam magnetyczne dzieło holenderskiego Morpheusa. Zapraszam do lektury i odsłuchów, a tymczasem czas zapakować plecak na pierwszą festiwalową podróż w tym roku... Do zobaczenia na Open'erze!  


ALBUMY

 


        CHARLI XCX – "BRAT"



        Nie będę ukrywał, że do tej pory nie śledziłem uważnie twórczości Charli XCX. Oczywiście jej największe popowe bangery z wczesnej twórczości trafiały do moich głośników, a samą artystkę widziałem na żywo nawet dwukrotnie (z supportu przed Coldplay w 2012 roku niewiele pamiętam, ale już na Open'erze w 2017 Charli miło rozbujała moim ciałem, a różowe konfetii, które za sprawą deszczu barwiło buty i inne elementy ubioru, wspominamy do dnia dzisiejszego), ale dotychczas generalnie nie wywoływała u mnie przyspieszonego bicia serca. Aż do teraz. Już pierwszy bangerowy i tłuściutki singiel "Von Dutch" zwrócił moją uwagę i rozpalił koncertową wyobraźnię, lecz nie spodziewałem, że cały materiał na płycie "Brat" tak przypadnie mi gustu i wywoła tyle ekscytacji w moim wnętrzu. To wciąż nie jest muzyczna bajka, po którą będę sięgał codziennie, ale niewątpliwie koncept szóstej płyt Charli XCX sprawia, że za każdym razem cztery ściany mojego pokoju zamieniają się w ciasny, zadymiony klub i parkiet eksplodujący od rave'owej energii. Artystka absolutnie zachwyca tym muzycznym hołdem dla klubowego, elektronicznego undergroundu, prezentuje piekielnie mocny wokal, rzuca wyzwanie tanecznym skillom wybuchowo porywającymi refrenami, ale także ujmuje swoją liryczną wrażliwością, która znajduje swoje ujście też w nieco spokojniejszych, balladowych kompozycjach. Napięcie na "Brat" genialnie pełza między euforią wieczornego klubowego parkietu a niepokojem dnia następnego, między hedonizmem a melancholią, między undergroundem a mainstreamem. Pod względem tanecznej przebojowości trudno w tym roku komukolwiek będzie przebić poziom nowego albumu Charli XCX, który w niedługim czasie może dorobić się kultowego statusu. 
         



        ALFIE TEMPLEMAN – "RADIOSOUL"

         
         
        Na swoim drugim longplayu 21-letni Alfie Templeman, przy wsparciu choćby Nile'a Rodgersa, Dana Careya (znany ze współpracy z Wet Leg i Fontaines DC), Oscara Schellera (Arlo Parks i Charli XCX), wreszcie spełnia pokładane w nim od lat nadzieje i w pełni zachwyca swoją muzyczną wyobraźnią i wszechstronnością. "Radiosoul" przywołuje uśmiech na twarzy i zapewnia dopływ endorfin finezyjnym psychodelicznym indie-popem, funkowymi rytmami, jazzowymi odlotami, ewoluującymi syntezatorami, zniekształconymi solówkami gitar, wokalnymi falsetami i zaraźliwymi refrenami. Ten dynamicznie zmieniający się krajobraz kolorowych dźwięków wykracza poza właściwie wszelkie gatunki i skutecznie porywa tropikalną, promienistą i wielowymiarową energią. I jeszcze do tego dołóżmy sensowne teksty, w których Alfie zagłębia się w zakamarki zdrowia psychicznego i za sprawą introspektywnych refleksji odkrywa na nowo samego siebie. Wszystko tu się ze sobą zgadza. Warto kreatywnemu i utalentowanemu Brytyjczykowi dać szansę!
         



        GRACIE ABRAMS – "THE SECRET OF US"


         
        Dotychczas w swojej twórczości Gracie Abrams bardzo głęboko eksplorowała muzyczny nurt potocznie określany mianem sad-girl-pop i ujmowała mnie swoją subtelną wrażliwością oraz powabnym wokalem. Na swoim drugim albumie "The Secret Of Us" do tego stylu dodaje odrobinę bardziej przebojowych, swiftowskich, popowych melodii. Niewątpliwie na tę ewolucję brzmienia miały wpływ euforyczne doświadczenia związane z supportowaniem Taylor Swift i sukcesem solowych tras (pluję sobie w brodę, że odpuściłem wypad do Berlina), promujących jej zeszłoroczny, chwalony (również przeze mnie) debiutancki album "Good Riddance". Tę radość i nabytą pewność siebie słychać na przestrzeni trzynastu kompozycji, ale zarazem odnoszę wrażenie, że Gracie za bardzo wzoruje się na swojej starszej koleżance Taylor. Ba, mamy tu nawet – notabene na tle całości całkiem zręczną – piosenką "Us" napisaną wspólnie z najbardziej popularną muzyczną gwiazdą naszych czasów. Mam wrażenie, że nawet wytwórnia Universal zauważyła w niej potencjał na nową Swift i bardzo mocno, także w naszym kraju, promuje "The Secret Of Us". Słusznie? Niekoniecznie. Ten album ma swoje dobre momenty ("Blowing Smoke", "Risk", "Free Now"), singiel "Close To You" zasługuje na laur globalnego przeboju, ale zarazem przy odsłuchu tego dzieła kilka razy wpadałem w bardzo obojętny stan i momentami kolejne piosenki zlewały mi się w bliźniacze, jednostajne emocje. Zabrakło mi tu zwłaszcza instrumentalnej różnorodności i nonszalancji, bo sam w sobie wokal Gracie, jej wrażliwość, podkręcony liryczny poziom dalej miło skubie mnie za serce, ale ostatecznie po odłożeniu tego albumu poczułem rozczarowanie. Liczyłem na zdecydowanie bardziej katarktyczne emocje. Paradoksalnie jednak jestem przekonany, że ten album wyniesie popularność Gracie na nowym poziom i mimo wszystko dalej mam ochotę dorwać ją na kolejnej trasie.    
         

         
         

        SHAED – "SPINNING OUT"


         
        Trio Shaed założone przez bliźniaków Spencera i Maxta Ernestów i wokalistkę Chealsea Lea poznałem za sprawą ich akustycznej sesji dla Paste Magazine z 2017 roku. Oniemiałem za sprawą mocnego i krystalicznego wokalu Lee. Entuzjazm może delikatnie opadł, gdy okazało się, że w swej twórczości skłaniają się ku elektronicznemu brzmieniu, ale i w takiej odsłonie wyczuwałem w tej grupie spory potencjał i wierzyłem, że mają predyspozycje do tego, by stworzyć kawałek, który będziemy wszyscy nucić. Koniec końców udało im się wybić na amerykańskim rynku za sprawą viralowego singla "Trampoline" z niezłej debiutanckiej płyty "Melt", którego moim zdaniem stali się zakładnikami. Na – niestety rozczarowującej – drugiej płycie (przeplatali tu znośne kompozycje z typowymi ślepakami) nawet zdecydowali się raz jeszcze zamieścić ten kawałek w wersji z udziałem Zayna – no jakby po co? Po tej premierze i trasie promującej nowe wydawnictwo zaszło sporo zmian w ich życiu, m.in: Chelsea poślubiła Spencera, w 2022 roku powitali na świecie córkę, a obecnie oczekują już kolejnego potomka... Mimo pewnych zmian priorytetów w życiu trio znalazło niedawno czas na nagranie nowej płyty i ku memu zaskoczeniu zdecydowali się na bardzo pozytywne zmiany w swym brzmieniu. Niezwykle raduję się, że na nowym albumie odpuścili sobie poszukiwania za synthpopowymi przebojami. Przejście na bardziej organiczne instrumentarium i nacisk położony na bardziej balladowe melodie okazał się celnym strzałem w me serce. Jasne, pewnie ten krążek przepadnie wśród tegorocznych premier, ale kompletnie nie żałują poświęconego mu czasu. "Spinning Out" to urzekający album, a wokalne popisy Chelsea Lee ciarkogenne! Cóż za miła niespodzianka! No dajcie im szansę! 
         



        AURORA – "WHAT HAPPENED TO THE HEART?"


         
        Art-popową kreatywnością i delikatną wrażliwością Aurora nieustannie zachwyca nas od premiery swojego debiutanckiego albumu "All My Demons Greetings Me As A Friend". Z krążka na krążek norweska artystka podnosi swoją jakość poetyckich tekstów oraz zaskakuje i oszałamia rozpiętym wachlarzem muzycznych doznań. Nie inaczej sprawy się mają na jej nowym albumie "What Happened To The Heart". Być może jeszcze pierwsza część płyty wybrzmiewa znajomą aurą nordyckiej folkowej magii, ale później Aurora odważnie porzuca dotychczasowe strefy komfortu i przekracza niezbadane dotąd przez nią granice muzyczne.  Za przykład niech stoi tu kompozycja "Starvation", która piorunująco przekształca się w rasowy, rave'owy banger, który mógłby lądować na klubowych parkietach. Zresztą ten flirt pop-folku z bardziej tanecznymi, synth-popowymi melodiami i porywającą elektroniką jest tu wszechobecny, ale zarazem Aurora zręcznie prowadzi nas pomysłowo przez gamę różnorodnych, intensywnych doznań, wśród których nie brakuje przeszywających momentów, gdy zanurzamy się w mroczniejsze wymiary życia. Liryczna strona tego albumu zresztą powoduje częste uciski w sercu, ale zarazem obdarza nas nadzieją, że w tym organie czai się ratunek dla ludzkości. Aurora zachwycająco łączy emocjonalne teksty z godną podziwu, doskonałą popową produkcją i różnorodną strukturą kolejnych piosenek. Może nieco nawet ten album jest zbytnio rozdęty, ale mimo to Norweżce udaje się przez cały długi czas trwania tego dzieła zaskakiwać, zwodzić, trzymać w napięciu. Kolejne wspaniałe dzieło w jej dorobku. 

         

         

        THE MYSTERINES – "AFRAID OF TOMOROWS"


         
        Na początku 2022 roku zapętlił mi się w głośnikach singiel "Dangerous" tego rockowego kwartetu z Liverpoolu, chwilę później ukontentowali mnie debiutanckim albumem "Reeling", a znajomość z tym zespołem scaliła się w trakcie ich festiwalowego występu na Tempelhof Sounds. Na swoim drugim albumie "Afraid of Tomorows" The Mysterines ponownie dostarczają nam konkretne rockowe kompozycje przepełnione grą złowieszczych, ponurych, przybrudzonych gitar i znakomitym, sugestywnym, spowitym mrokiem wokalem Lii Metcalfe. Zarazem kompozycyjną jakością wyprzedzają piosenki z debiutu o lata świetlne. W ich twórczości odbijają się echa dokonań między innymi PJ Harvey, Nirvany, The Stooges, Garbage, Hole, a może nawet Placebo. The Mysterines wszelkie te klasyczne wpływy naprawdę znakomicie wykorzystują i przekładają na soczyste gitarowe struktury z ognistymi riffami, mięsistymi rytmami, hymnicznymi refrenami, zagęszczoną atmosferą i szczerym ładunkiem emocjonalnym. Lia odważnie obnaża się przed słuchaczami, zanurzając się w mętnych, paranoicznych, bardzo osobistych doświadczeniach. Bardzo solidny album! Nie przegapcie ich klubowego koncertu w Warszawie 2 listopada!



         

        EMILIANA TORRINI – "MISS FLOWER"


         
        Nie będę ukrywał, że do tej pory moja znajomość twórczości tej uznanej islandzkiej artystki była znikoma, właściwie ograniczyła się  do przebojowego radiowego singla "Jungle Drum", ale mając w perspektywie jej koncert na Colours of Ostrava, nie omieszkałem zaprosić do głośników jej nowego, wydanego po 10 latach, albumu "Miss Flower". I jakże to była znakomita decyzja. To dzieło niezwykle ujmujące i urzekające melancholijną atmosferą i powściągliwą popową naturą. Już sama inspiracja, stojąca za powstaniem tego albumu, jest niezwykle intrygująca. Otóż Emiliana wykorzystała tu historię Geraldine Flower, zmarłej matki swojej przyjaciółki, którą zrekonstruowała za sprawą odnalezionych listów. Flower m.in.: dziewięciokrotnie odmawiała propozycjom małżeństwa oraz nawiązała korespondencję niejakim Reggie, który domniemanie był tajemniczym szpiegiem. Album dodatkowo został nagrany w londyńskim mieszkaniu Geraldine, co tylko jeszcze bardziej pozwoliło Torrini wciągnąć się w zawiłą historię życia tej kobiety. I nad tym krążkiem unosi się immersyjna atmosfera pewnej zmysłowości, miłosnej żądzy, romantyzmu, tajemniczości, złamanego serca. A wszystkie te wciągające historie owinięte zostały nastrojową mieszanką folku, popu, a nawet trip-hopu. I do tego jeszcze ten jedwabny, uwodzicielski wokal Torrini. Magia.

         
         
        ➖ 
         

        DEBIUTY


        PRZEBIŚNIEGI – "LETNIE MYŚLI"

         


        Wyczekiwany debiutancki album warszawskiego tria Przebiśniegi nie zawiódł moich oczekiwań. "Letnie Myśli" to kolekcja dwunastu kompozycji, które przyprawiają o taką wakacyjną rozkosz. Melodyjne piosenki przesiąknięte alt-popem, indie, funkiem i echem disco niosą w sobie fantastyczne, bujające flow i urzekają przede wszystkim wokalną chemią między Joanną Jewułą, Janem Bąkiem i Markusem Żamojadem. Ich połączone ze sobą głosy wprawiają w głęboki stan błogości, zaś ciepłe instrumentalne brzmienie całego materiału i poetyckie teksty z licznymi odwołaniami do radosnych i nostalgicznych emocji powiązanych z letnim czasem dostarczają ogromną dawkę czystej przyjemności. Czuć, że ten przemyślany i kolektywny album powstał z głębi serca. Szczerze polecam! 



        BEN STELLAR – "SCREAM FROM NEW YORK, NY"



        Nowojorska scena muzyczna wypluwała z siebie niegdyś rewelacyjne i kultowe już indie-rockowe formacje. Dziś młode zespoły z tego miasta muszą mierzyć się z ciężarem tego dziedzictwa. Pięcioosobowa formacja Ben Stellar na swoim debiucie "Scream from New York, NY" uniosła  tę presję oczekiwań wobec nowojorskich bandów i uchwyciła w swej twórczości wszystkie najlepsze gitarowe inspiracje, które zaistniały w Wielkim Jabłku przed ich narodzinami. Sporo więc tu nawiązań do choćby Interpolu, Sonic Youth, a w ich brzmieniu dominuje ponury, czarno-biały gitarowy chłód żywcem wyjęty z lat 90. Chropowate riffy, intensywne linie basowe, donośna perkusja, przenikliwy wokal Sama Slocuma – wszystko tu się ze sobą zgadza. Dzieło Ben Stellar pochłania w całości niczym zgiełk nowojorskich ulic. Nie brakuje tu wielu porywających gitarowych crescend, żarliwie wyśpiewanych miłosnych tekstów i wciągającej nostalgicznej atmosfery. Zespół fantastycznie łączy płomienny garażowy rock z marzycielskim, dream-popowym obliczem kolejnych melodii. Ekscytujący i obiecujący debiut!

         
        ➖ 

        EP-KI / MINIALBUMY

         


        Holenderski singer-songwriter ukrywający się pod artystycznym pseudonimem Morpheus, obdarzony jest niezwykle eteryczną wrażliwością, która dotyka najgłębszych emocjonalnych dolin serca. Udowadnia to na swojej EP-ce "The Ascent". Na przestrzeni sześciu piosenek Morpheus zachwyca swym wspaniałym, głębokim, przejmującym wokalem i intryguje wampirycznym urokiem. Kompozycje utrzymane w atmosferze takiego kinowego, romantycznego i zarazem mrocznego popu okraszonego trip-hopowymi inspiracjami wybrzmiewają niezwykle immersyjnie i wciągają w wymiar smutku i samotności. Wspaniałe i magnetyczne dzieło! Posłuchajcie koniecznie!
         
         
          ➖ 

        SINGLE

         

        LONDON GRAMMAR – "INTO GOLD"

        Czyste złoto!
         
         


        MUD/O – "MAŁE SERCE"

        Jedna z najbardziej poruszających kompozycji z naszego podwórka w ostatnim czasie.




        CONFIDENCE MAN – "I CAN'T LOSE YOU"

        Banger!




        RAYE – "GENESIS."

        Epicko!




        JAMIE XX, ROBYN – "LIFE"

        Co za przebojowy collab!
         



        GRETEL – "FAR OUT"

        Gretel Hanlyn rozwija się w interesującym kierunku.




        ZALIA, PIOTR ZIOŁA, MOO LATTE  – "MOTYL"

        Motyle w brzuszku gwarantowane.




        GLASS ANIMALS – "A TEAR IN SPACE (AIRLOCK)"

        Zaraźliwy singiel.




        EDEN RAIN – "PALO ALTO"

        Kiedyś kariera tej dziewczyny wystrzeli – podziwiam jej determinację. 




        NILÜFER YANYA – "METHOD ACTOR"

        Eksperymenty Nilüfer nie zawodzą!
         



        LIVKA – "FAKE ID"

        Livka ma to coś. 




        PIETRUCHA/ZALEWSKA – "NIC ZŁEGO"

        Folkowe cudo. Wspaniały duet!




        NIEVE ELLA – "SUGARCOATED"

        Odkrycie z open'erowego line-upu!




        SUKI WATERHOUSE – "SUPERSAD"

        Album "Memoir of a Sparklemuffin" ukaże się 13 sierpnia.
         



        COLDPLAY – "FEELSLIKEIAMFALLINGINLOVE"

        Pierwsza zapowiedź albumu "Moon Music", który ukaże się 4 października. Bezpieczny popowy kawałek, ale nader przyjemny.




        OLIVIA DEAN  – "TIME" 

        Kapitalna, zaskakująca kompozycja! 




        MARCELINA – "ŁAPIĘ SIĘ NA MYŚLACH"

        Ależ cieszy powrót tej artystki!




        PATRICK THE PAN – "PO ŚWIETLE (WIEM, ŻE ZNÓW JEST 4:00)"

        Piękny smutas.




        AGA BIGAJ – "NIEROMANTYCZNIE"

        Czas wyjść z cienia innych artystów i artystek!



         

        ISAAC GRACIE – "LULLABY"

        Isaac potrafi w ballady!  



         

        TERRIFIC SUNDAY – "MÓW TAK"

        Indie-rockowy przebój lata! 




        CLAIRO – "NOMAD"

        Można się rozpływać.


         
         

        L'IMPERATRICE – "ANY WAY" (FEAT. MAGGIE ROGERS)

        Cudowne połączenie.




        KOKO DIE – "IF I COULD"

        Przebojowy letniaczek.




        FONTAINES D.C. – "FAVOURITE"

        Tak pozytywnie unoszącego utworu od Fontaines D.C. jeszcze nie było!



        WYDARZENIA MIESIĄCA



        RELACJE KONCERTOWE


        Na blogu pojawiły się relacje z koncertów:
         
           
          OGŁOSZENIA KONCERTOWE
           
          Wybrane festiwalowe newsy:
           
          Open'er Festival: Mabel, Kacperczyk, Kasia Lins, Gruby Mielzky, Kaz Bałagane + plus nowa scena Flow Stage: Miły Atz, Lordofon, Stickxr, Fat Dog, Natalia Przybysz, Yune Pinku, Dawid Tyszkowski, Kosmonauci, Catchup, Julia Pośnik, Rubens, Matylda/Łukasiewicz, Daria ze Śląska, Karin Ann, Tomasz Makowiecki, Nieve Ella. 
           
          Na blogu pojawił się zaś artykuł: Festiwalowe zapowiedzi: Open'er Festival 2024!
           


           
          OFF Festival: WaqWaq Kingdom w zastępstwie Leenalchi.
           
          Great September: Edyta Bartosiewicz solo.
           
          Inside Seaside: Warhaus, Daði Freyr, Nene Heroine, Klawo, Homosapiens. Line-up zamknięty! Poniżej plakat:
           
           
           
           
          Wybrane pozostałe ogłoszenia:

          Okay Kaya, Bardzo Bardzo, Warszawa, 18.10.2024
            
          Sum 41, Atlas Arena, Łódź, 09.11.2024
            
          Cyndi Lauper,  Atlas Arena, Łódź, 21.02.2024
           
           
           
          ➖ 

          WYRÓŻNIENIA + PLAYLISTA MIESIĄCA


           
          Pozostałe interesujące wydawnictwa w telegraficznym skrócie: 
           
          Dla pragnących dawki zachwycającego folku: BONNY LIGHT HORSEMAN – "KEEP ON YOUR MIND/SEE YOU FREE".
           
          Dla poszukujących rzetelnego bluesa: SEASICK STEVE – "A TRIP A STUMBLE A FALL DOWN ON YOUR KNEES".
           
          Dla sympatyków artystycznego popu: OMAR APOLLO – "GOD SAID NO".
           
           
          I oczywiście na koniec zapraszam Was do przejrzenia i przesłuchania mojej tradycyjnej playlisty, którą na bieżąco uzupełniałem przez cały miesiąc! Przypominam, że w pierwszej kolejności wyszczególniam albumy i EP-ki (maksymalnie 5 utworów z poszczególnych pozycji), a w dalszej kolejności prezentuję single, w tym te, które nie załapały się w moich powyższych wyróżnieniach, a które również są warte sprawdzenia! Wybory oczywiście skrajnie subiektywne!
           
           
           

          Sylwester Zarębski
          Podróże Muzyczne
          01.07.2024


          Polecane

          Brak komentarzy:

          Obsługiwane przez usługę Blogger.