Festiwalowe zapowiedzi: Great September 2026!

/
0 Comments
 
 

 Festiwalowe zapowiedzi: 

Great September Showcase Festival & Conference 2026


Nie ma czasu do stracenia, już jutro startuje piąta edycja Great September! Niezmiennie melduję obecność i gotowość do poszukiwania perełek z naszego muzycznego podwórka, wspierania zaprzyjaźnionych artystów, ale również... chłonięcia dźwięków z zagranicy! Cieszę się, że Great otwiera się na międzynarodowych artystów, gdyż ta selekcja we współpracy z OFF Festivalem jest naprawdę zacna! Dobra, czas na tradycyjne rekomendacje! Od razu przyznaję się, że nie miałem wiele czasu na zagłębianie się w line-up, ale coś tam chyba fajnego udało się wyłowić. Choć na ostateczne oceny przyjdzie oczywiście czas po tym showcase'owym szaleństwie. 
 

 

REKOMENDACJE BY PODRÓŻE MUZYCZNE

 

1. Gym Wisdom / 10.09. czwartek / 18:30 / Iron Horse

 
Kto?

Ważne info od zespołu: z muzy na streamingach można korzystać przy treningach. A trenować warto, jeśli w muzę Gym Wisdom chcesz wejść na sto procent. Ich ubiegłoroczny, imienny album był wymieniany wśród najciekawszych nowych wydawnictw 2026, a zespół okrzyknięto polską odpowiedzią na indierockowy i artpunkowy Geese. „Nerwowe solówki, połamana perkusja, rytmika jak ćwiczenia na siłowni” – to właśnie muzyka Gym Wisdom, przywołująca na myśl jeszcze takie kapele jak Helmet czy Slint. Jak te wszystkie wspaniałe zagraniczne tropy, młoda polska załoga też gra mocno, ale z sercem. I zobaczysz – serce zostawi też na Great September.


Moje oczekiwania? 

Dobra, tu wystarczyło słowo klucz "Geese" i już jestem kupiony. 




2. Ava Rasti / 10.09. czwartek / 19:30 / Dom Literatury

 
Kto? 
 
W młodzieńczych snach wyobrażała sobie, że jest gwiazdą rocka. Żeby je spełnić, zaczęła grać na basie i założyła postpunkowy girlsband Finches. Z którym hałasowała w Teheranie przez pięć lat. Równolegle coraz mocniej fascynowała ją muzyka klasyczna. A potem ambient i drone. Dziś jako basistka, pianistka, kompozytorka i producentka, eksperymentuje na styku tych wszystkich gatunków i brzmień. A w jej nagraniach słychać wpływy m.in. Briana Eno, Fennesza, Johanna Johannssona. Koncert irańskiej artystki, która w swojej twórczości koncentruje się na syntezie gatunków klasycznych i elektronicznych, będzie pięknym wzbogaceniem programu Great September 2026.


Moje oczekiwania? 

Intrygująca irańska artystka prawdopodobnie zapewni chwilę muzycznej, ambientowej medytacji, która będzie wskazana po wcześniejszym koncercie chłopaków z Gym Wisdom.




3. Chochlik / 10.09. czwartek / 20:30 / Łódź Kaliska Scena Dolna

 
Kto?   
 
Dla wszystkich fanów zagadek. Kim jest Chochlik? Na pewno to tajemniczy, młody artysta. Widziano go na trasie z Happysad, na której grał jako support. Podobno lubi, gdy muzyka wzrusza, porusza i cieszy. Dlatego w jego piosenkach jest coś z Boba Dylana, Jeffa Buckleya, coś z Radiohead. Kiedy 10-12 września zagra na Great September, powinien mieć już materiał na debiutancką płytę. Jej tytuł to „Smęty”. Ale co znaczą naprawdę? 

Moje oczekiwania? 
 
Zabawiłem się w detektywa i wiem, kto stoi za tym tajemniczym projektem, ale nie będę Wam może psuł zabawy i spoilerował. Znając już tę osobę – powinno być co najmniej przyzwoicie. 


4. Hela Me Ry / 10.09. czwartek / 21:00 / Łódź Kaliska Scena Górna

 
Kto? 
 
Nasiąkała punk rockiem i popem lat 90., ale już jako nastolatka odbiła do opery i muzyki klasycznej. Tam znalazła azyl i wytchnienie od kultury popularnej. Z takimi wpływami i doświadczeniem Hela Me Ry łączy teraz klasyczne podejście z alternatywnym popem i bardzo osobistym kierunkiem twórczości. Inni mówią, że brzmi jak Lana Del Rey, ona: „Śpiewam głównie o codzienności, lubię opowiadać historie i rozbawiać ludzi”. 


Moje oczekiwania? 

Zapowiada się na bardzo wyrazisty, alt-popowy koncert! 

 


5. Misia Horbatowska / 10.09. czwartek / 22:30 / 6. dzielnica

 
Kto? 
 
Śpiewa o rzeczach, które kotłują się w nas wszystkich. Jej debiutanckie „Serce z lukru” powstawało w czasie, gdy wszystko wokół Misi krzyczało, a ona nie mogła znaleźć dla siebie miejsca w chaosie. Drugi singel, wydany w 2026 roku „Muszę trochę się rozpaść”, nagrała z kolei w tym dziwnym momencie, w którym orientujesz się, że musisz się ułożyć od nowa. Jej piosenki to zbiór słodko-gorzkich doświadczeń, opakowany w indie-folkowe brzmienie. To też jej osobiste ody do tłumionych emocji. „Oswajałam tak codzienny strach i wątpliwości. Wyplątuję się z własnych ograniczeń”, mówi artystka.


Moje oczekiwania?
 
Mam nadzieję na dawkę czarującego indie-folku ocieplającego niczym herbata z malinami w chłodne jesienne wieczory. 
 



6. Los Bitchos / 10.09. czwartek / 23:00 / Teatr Club

 
Kto? 
 
Iggy Pop zagrał kiedyś w radiu ich piosenkę „Tequila”, po czym powiedział coś w stylu: „To jest to, co nazywam dobrą muzyką!”. Czy musimy pisać więcej?! OK, możemy zacytować jeszcze maksymę, którą Los Bitchos wkładają w swoją muzykę: „Wszyscy kiedyś umrzemy, więc rób teraz, co możesz, żeby być szczęśliwym”. Albo dopisać, że grały trasy z Belle & Sebastian, Ty’em Segallem czy King Gizzard & The Lizard Wizard. Fajnie, co? Bo Los Bitchos to jeden z najfajniejszych brytyjskich zespołów, choć brzmieniowo mieszają się w nim wpływy z różnych kontynentów. Jej członkinie dorastały w Anglii, ale też Australii, Szwecji i Urugwaju, stąd w piosenkach Los Bitchos latynoska cumbia, egzotyczne riffy i funkowe rytmy. Poznał się na nich  Alex Kapranos, lider Franz Ferdinand, który produkował nagrania zespołu, czas teraz na ciebie. 


Moje oczekiwania? 

To już będzie piąta wizyta dziewczyn nad Wisłą i ja bardzo miło wspominam ich koncert na Open'erze w 2023 roku, o którym pisałem tak: 
 
Od momentu mojego pierwszego zetknięcia się z ich instrumentalnymi melodiami w 2019 roku byłem przekonany, że popołudniowe festiwalowe sloty są im wręcz pisane. I tym koncertem na Alter Stage potwierdziły moją tezę. Ich odświeżająca mieszanka peruwiańskiej chichy, argentyńskiej cumbii, tureckiej psychodelii, surferskich gitar i anatolijskiego rocka bawiła i relaksowała w jednej chwili. Z uśmiechem obserwowałem instrumentalną sprawność dziewczyn (wspierane dodatkowego przez gitarzystę), a widoczny i płynący ze sceny entuzjazm bardzo się udzielał całej publiczności, która w finale głośno pokrzykiwała "Tequilla" z Los Bitochos w ich popisowym coverze tytułowej kompozycji The Champs. 
 
W klubowej otoczce doznania powinny być jeszcze intensywniejsze! Zakręcimy bioderkami!  




7. Kuba Folwarczny / 11.09. piątek / 16:00 / Scena mBank & Mastercard on Tour

 
Kto? 
  
WaluśKraksaKryzys, grający już dwukrotnie na Grejcie, powiedział do niego: „Masz talent, styl i mega warsztat. Wszystko się spina i niczego mi nie brakuje”. Niech ciebie nie zabraknie też w Łodzi, gdy Kuba Folwarczny zaprezentuje się na scenie. Mogliśmy go wcześniej widzieć, gdy supportował Spiętego, The Dumplings albo grał z Ars Lantrans Orchestra, ale na Great September pokaże się w swojej najbardziej aktualnej roli. Świetny gitarzysta i tekściarz od wiosny serwuje nam kolejne fragmenty debiutanckiej płyty.

Moje oczekiwania? 

W czwartek gra w bardziej klimatycznym miejscu w Prywatce, ale niestety nakłada się z Los Bitchos. Na szczęście będzie szansa nadrobić ten występ na mobilnej plenerowej scenie. A ostrze sobie słuch na to spotkanie już od Nexta (wówczas się nie udało przez wyjazd na Tame Impala). Ten chłopak ma pokłady ogromnego talentu i wrażliwości. Do tego fantastyczny wokal. Sprawdźcie choćby wyśmienity świeżutki singiel "Nie powiesz nic?".   




8. Dylia, 11.09. piątek - 18.00 - 6. dzielnica

 
Kto?

Alt-pop z odrobiną surowego mroku, niedopowiedzenia i napięciem jak z filmów noir. Dylia –  wokalistka, producentka i songwriterka – pisze o rzeczach, które dotykają ją emocjonalnie. Dlatego wydany na początku 2026 roku – a nagrany z pomocą Czarnego HIFI (producenta muzyki m.in. Pezeta, Ani Dąbrowskiej, Sobla) i Agaty Trafalskiej (współtwórczyni m.in. sukcesu Korteza) – singel „Niepotrzebnie” opowiada o przekraczaniu granic i o rozmowie, która może zmienić wszystko. „Będziemy leżeć znów w objęciach /
 Pod pretekstem czułych słów”, śpiewa w nim Dylia. Brzmi jak plan! 


Moje oczekiwania? 

Nie ukrywam, że z koncertem Dylii wiąże chyba największe oczekiwania w temacie koncertowych objawień z naszego podwórka. Jej debiutancki singiel absolutnie mnie pochłonął mrocznym klimatem i hipnotyzującym wokalem. 




9. Kkoki / 11.09. piątek / 19.00 Prywatka Scena eBilet

 
Kto?

„Utknęłam gdzieś pośrodku. Chciałabym, żeby w końcu mnie wpuścili” – śpiewa Kkoki w jednym z czterech singli, które w 2025 roku wrzuciła do sieci. I którymi zwróciła na siebie uwagę wygłodniałych nowego popu. Naszą także. Dlatego drzwi na Great September mamy dla Kkoki szeroko otwarte. Lubimy ją za jej pomysły i energię, za cytowanie Wong Kar-Waia i że lyric video do singla „Everything I Care About” złożyła z dziesiątków różnych tytułów filmów i tv shows.


Moje oczekiwania? 

Opis Greata dość enigmatyczny, więc warto dopowiedzieć, ze Kkoki to koreańska artystka tworząca muzykę z pogranicza indietroniki, alt-popu, new rave i electroclashu. Jej melodie są bardzo zgrabne i ten koncert może okazać się miłym zaskoczeniem.  




10. Yard, 11.09. piątek / 20:00 / Prywatka Scena eBilet

 
Kto?

Mogli, jak inni koledzy z Dublina, pójść w folk i rocka, ale dość wcześnie wpadli na pomysł na połączenie postpunku i elektroniki. Wiedzieli też, że ojczysta Irlandia będzie być dla nich jedynie startem, a metą inne kraje i kontynenty. Musieli tylko rozgryźć, jak to zrobić. Historia tego zespołu może być dobrą inspiracją dla wszystkich innych, którzy przyjadą na Great September i tak jak oni swoją muzykę chcą wynieść do wielkich scen. Yard zawsze był zespołem stawiającym przede wszystkim na koncerty. „Włożyliśmy w nie mnóstwo pracy, aby zapewnić publiczności wyjątkowe doznania”, mówią. „Stawiamy na ucieczkę od rzeczywistości. Chcemy, aby nasze występy były miejscem, gdzie można zapomnieć o wszystkim, co dzieje się poza czterema ścianami klubu”. My jesteśmy kupieni! Nie możemy się was doczekać na Grejcie!


Moje oczekiwania? 

Piątkowy wieczór będzie należał do irlandzkich gości! Najpierw Yard poczęstują nas brutalnym i hałaśliwym połączeniem gniewnego postpunku i ciężkiej elektroniki. Mury Prywatki się zatrzęsą w swych posadach. Ale bardziej czekam na moje drugie tegoroczne spotkanie z... 




11. Dove Ellis, 11.09. piątek / 21:30 / Teatr Club

 
Kto?

9/10 w magazynie „CLASH”, 5/5 w „The Guardian”. A kiedy dziennikarka „New Musical Express” wybrała się na jeden z jego niedawnych londyńskich koncertów, napisała potem z niego piękną laurkę. Irlandzki wokalista i songwriter Dove Ellis już tak ma, że czego nie nagra i gdzie się nie pojawi, po prostu zachwyca. W jednej z bardzo entuzjastycznych recenzji jego znakomitej płyty „Blizzard” napisano, że komponuje tak niezwykłe utwory, że wydają ci się znajome jak najlepsi, starzy przyjaciele. Wpadnij koniecznie na jego koncert na Great September, przekonasz się na żywo. Także o tym, że porównania do Thoma Yorke’a, Jeffa Buckleya i Camerona Wintera z Geese (Dove Ellis grał z nimi trasę promującą świetny album „Getting Killed”) to tylko część prawdy. Ten niesamowity gość skrywa w sobie znacznie więcej.

Moje oczekiwania? 

Nakręcam Was na koncert tego utalentowanego irlandzkiego barda już od momentu ogłoszenia jego przyjazdu do Łodzi w maju. Jestem niebywale wdzięczny organizatorom za ten celny booking. "Blizzard" to wszakże mój nieoczekiwany ulubiony debiutancki album zeszłego roku, o którym pisałem tak: 
 
Debiut tego dość tajemniczego irlandzkiego artysty (zamieszkałego obecnie w Manchesterze) to doprawdy imponująca kolekcja przyciągających uwagę, pewnych siebie, ujmujących i od razu wpadających w ucho utworów z pogranicza chamber folku i indie rocka, napędzanych rozpoznawalnym, elastycznym (te falsety!) i hipnotyzującym wokalem, który nieuchronnie przywołuje skojarzenia z Jeffem Buckleyem, wspomnianym już Cameronem Winterem oraz subtelną nutą Thoma Yorke’a. Drżący śpiew Dove Ellisa spaja cały ten różnorodny album i jest wprost wspaniały! Słychać w jego głosie otwierające się szczeliny emocji, które odsłaniają wrażliwą duszę tego chłopaka. I jakże jego wokal jest doskonale osadzony w przecudownych aranżacjach, które w większości ocierają się o beedroomową, intymną, nostalgiczną, czasami ponurą, czasami pocieszającą, ale zawsze przejmującą atmosferę. Zdarzają się jednak też zaskakujące zwroty akcji. Szczególnie w osłupienie wprawia utwór "Jaundice", który rozświetla ten materiał ludową, jiggową, folk-punkową energią, która przywołuje scenę taneczną z "Titanica" w rytmie "An Irish Party in Third Class". Dove zaskakuje również przewrotną bożonarodzeniową piosenką "It Is a Blizzard", która z kolei – i niejedyna – kieruje w stronę czułej twórczości zespołu Beirut. Słyszalne są również pewne tendencje do eksperymentowania – tu kłania się piosenka "To The Sandals" wypełniona chaotycznymi przeszkadzajkami paradoksalnie totalnie miłymi dla uszu. Ellis ma smykałkę również do uzależniających i podnoszących na duchu refrenów, które porywają w piosenkach "Love Is" oraz "Heaven Has No Wings". Fantastycznie bawi się wokalnymi harmoniami, choćby w otwierającym ten album, marszowym "Little Left Hope". Umiejętnie równiez potrafi podnosić poziom emocjonalnego napięcia i wprowadzać piosenki na czyścowy poziom ("Pale Song", "When You Tie Your Hair Up"). Rozdziera serce dramaturgicznymi, surowymi, akustycznymi balladami na czele z finałową kompozycją "Away You Stride". Po prostu maluje na tym krążku niesamowicie ujmujące, surowe i tętniące nostalgicznymi emocjami obrazy paletą bardzo zróżnicowanych folk-rockowych barwników, a jego pędzlem jest ten niepowtarzalny, magnetyczny wokal! Wow! Co za talent! Co za debiut!    
 
Niecały miesiąc temu nastąpiło moje pierwsze koncertowe (i nie tylko!) spotkanie Dove Ellisem podczas Way Out West i byłem po prostu we folkowym raju! Nie mam cienia wątpliwości, że to będzie najważniejszy koncert tegorocznego Greata!   
 



12. Moa Tears / 12.09. sobota / 17:00 / Pan Tu Nie Stał

 
Kto?

Projekt został założony w 2022 roku przez Mari – charyzmatyczną wokalistkę i autorkę tekstów urodzoną w Wirginii Zachodniej – oraz Adriana, polskiego perkusistę i kompozytora. Zafascynowani muzyką kultur rdzennych, zaczęli tworzyć unikalne brzmienie łączące indie, rock alternatywny i wpływy etniczne. Obecnie duet działa we Wrocławiu, gdzie ich styl muzyczny nieustannie ewoluuje.

W maju 2025 roku zespół Moa Tears oficjalnie zaistniał na scenie. 31 marca 2026 roku ukazał się ich debiutancki singiel „Silent River”, zapowiadający pierwszą EP-kę „The Sun Makes a Shadow”, której premiera odbyła się 30 kwietnia 2026 roku.(*).


Moje oczekiwania? 

Kameralne koncerty w Pan Tu Nie Stał to punkt obowiązkowy każdej wizyty na Great September! Z tegorocznej selekcji oczarował mnie od pierwszych dźwięków ten niezwykły duet. Co za wokal! Co za klimat! To będzie magia! 
 
(*) Opis wyjątkowo zaczerpnięty i przetłumaczony z bio Spotify.  




13. Michael Warren / 12.09. sobota / 18:00 Dom Literatury

 
Kto?

Gdyby Nick Cave i Brian Molko mieli dziecko, brzmiałoby jak Michael Warren (Michał Drabczyk) –  kompozytor muzyki filmowej (m.in. do produkcji Netflixa No One Saw Us Leave z zespołem SISU), który powraca z solowym materiałem. Jego twórczość to surowa mieszanka bluesa, grunge’u i folku utrzymana w niepokojącym klimacie. Wraz z producentką i DJ-ką Martą Nowaczyńską (LΛVEN) tworzy na scenie duet o energii The Kills czy The White Stripes. Nadchodzący album Once American (MMS/Virgin Music) opowiada o jego doświadczeniach z Seattle.


Moje oczekiwania? 

Istnieje szansa, że Michael Warren przeniesie nas swoim występem na amerykańskie bezdroża. Lubię takie klimaty, więc mam nadzieję, że Warren nie zawiedzie w tym temacie! 





14. REDD. / 12.09. sobota / 20.30 Prywatka Scena eBilet

 
Kto?

On twierdzi, że próbuje gdzieś znaleźć niebo, australijskie wydanie „Rolling Stone’a”: że REDD. będzie kolejną wielką gwiazdą na ziemi. Trzymamy kciuki za to pierwsze, podpisujemy się pod tym drugim. Z Australii na największe sceny wskoczyła już m.in. rockowa załoga Amyl and the Sniffers i w tym roku jest headlinerem na OFF Festivalu. Miesiąc później – dzięki międzynarodowej selekcji właśnie OFF-a – zobaczymy w Łodzi nową i elektryzującą postać ze sceny muzycznej w Melbourne. REDD. miesza pop, punk, r’n’b, hip-hop w mocnym, imprezowym sosie. Spodoba się to słuchaczom i Yungbluda, i Charli XCX, a ci którzy słyszeli jego kawałki w nowym serialu „Off Campus” i najnowszej części „Scary Movie”, już są jego fanami.


Moje oczekiwania? 

Ten młody gość doprawdy płynnie i bezczelnie porusza się po różnych gatunkach, tworzy współcześnie brzmiące, chwytliwe melodie i ma wszelkie papiery na globalny sukces. Może to być jeden z najbardziej ekspresyjnych i rozrywkowych koncertów tegorocznej edycji Greata  




15. Ata Kak / 12.09. sobota / 22.00 Larum Club

 
Kto?

Ata Kak mówi, że muzyka jest jak woda: kiedy wypłynie, może dotrzeć wszędzie. Sam coś o tym wie, bo jego strumień ghańskich brzmień high-life oraz hip-hopu i funku, potrzebował wielu lat (album „Obaa Sima” został wydany w 1994 roku na kasecie, w nakładzie 50 sztuk) i odrobiny szczęścia (w końcu trafił w ręce Briana Shimkovitza, założyciela wytwórni Awesome Tapes From Africa), aż zachwycił się nim świat. „Fantastyczny”, „sensacyjny” – to tylko niektóre z epitetów, jakimi relacjonowano koncert Ata Kak na OFF Festivalu w 2016 roku. Dziesięć lat później ten niesamowity artysta – w brawurowy sposób łączący taneczne, afrykańskie rytmy z rapem – pokaże nam na Great September, co znaczy żyć i bawić się muzyką. Na wielkie sceny Ata Kak trafił już po skończeniu 50 lat. Ale z energią i uśmiechem, jakich może mu zazdrościć niejeden młody debiutant. 

Moje oczekiwania? 

Znam tylko opowieści o jego legendarnym koncercie na OFFie w 2016 roku. I to mi w zupełności wystarcza, by być przekonanym, że obowiązkowo trzeba zameldować się w Larum i spotkać się z tym nieformalnym zagranicznym headlinerem piątej edycji Greata.  





Nie przegap również:

 
Polecam jeszcze Waszej uwadze występy takich artystów i zespołów jak Martini Police, Andy Birds, Yana, Szklane Oczy, Knedlove, Paula i Karol, Qnicka, Poczta Polska, Livka, Bazgrołki, FVLCRVM, Lunar Trips. 
 

Do zobaczenia w Łodzi! 




 

Playlista Great September 2026 by Podróże Muzyczne




PS Opisy artystów pochodzą z oficjalnej strony Great September.

Sylwester Zarębski
Podróże Muzyczne 
09.09.2026


Polecane

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.